• Wpisów:227
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 11:54
  • Licznik odwiedzin:21 964 / 2170 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzisiaj jakiś fatalny dzien a raczej jego koniec...
Kłótnia, łzy i ogromny ból...
Złapałam takiego doła...chociaż teraz już mi trochę lepiej to i tak nie jestem w stanie jutro isc do szkoły...no i jutro czeka mnie poważna rozmowa z A. ...
Jestem beznadziejna, nic nie potrafię tylko wszystko psuć. Nawet do szkoły nie potrafię regularnie chodzić (nienawidzę szkoły)
Z moja beznadziejnością muszę się chyba pogodzić...

*Każdego dnia proszę wręcz błagam Boga aby mnie zabrał z tego świata...jednak do tej pory nie widzę rezultatów i chodzę po tym kruchym świecie*

*Wczoraj*
-450/500kcal

*Dzisiaj*
-280/500kcal

Dzisiaj z tych nerwów nawet nie mam ochoty na jedzenie...tyle tylko co rano i popołudniu zjadłam...i dobrze.

A jak u Was moje kochane Motylki?
Oby lepiej niż u mnie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Trochę mnie nie było ale zaraz to nadrabiam

*5luty*
450/500kcal

*6luty*
300/300kcal
*7luty*
nooo i wczoraj się zaczęło... no ale dobra... senes poszedł w ruch, dzień zawalony...

*Dzisiaj*
doszłam do wniosku że to chyba jednak za wcześnie na takie diety...mój organizm chyba musi dłużej przyzwyczajać się do małej ilości jedzenia..

Postanowiłam więc od dzisiaj przez *tydzień* max 500kcal. Wiem że to dużo ale zazwyczaj i tak nie jem tyle tylko mniej jednak świadomość że danego dnia mam np tylko 300kcal mnie tak przeraża że zaraz zaczynam zawalać...
No cóż, sama się tego dorobiłam.. rok temu 100-300kcal to była dla mnie norma a teraz muszę się od nowa przyzwyczaić... ale dam radę, potrzebuję trochę czasu na to. Wtedy też nie przyszło mi to tak łatwo..

A co u Was Motylki?
Mam nadzieje że lepiej niż u mnie...
  • awatar bajkowaa: też niedawno wróciłam i na razie postanowiłam mieć limit 500kcal :) damy radę ,3 mam za Ciebie kciuki ;D
  • awatar Perfekcja 22: ładny bilans gratuluje ;) pomyśl 1000kcal to dużo a nie 500 ;)
  • awatar iwannafly.: Zacznij powoli i będzie dobrze, 500 kcal to nie dużo i tak ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*1 dzień diety ABC*
Rano patrzyłam na to z przerażeniem....
Z jednej strony jak mam wepchnąć 500kcal a z drugiej... wiem że zawsze po głodówkach jak zaczynam jeść to na maxa co kończy się napadami...
Rano zaczęłam odczuwać głód co mnie zdziwiło bo przez całą głodówkę go nie odczuwałam... do 14 zjadłam już sporo i z przerażeniem patrzyłam na bilans i wzdęty brzuch.... potem jednak przestałam byc głodna i sie opanowałam
A oto mój dzisiejszy bilans:
* 5x jabłko 250kcal
* 100g kapusty pekińskiej 10kcal
* 4 łyż. jogurtu naturalnego 30kcal
*290/500* zatem zaliczone!

Jednak dalej obawiam się najbliższych kilku dni...
Wiem że muszę wyjść z tej głodówki z głową i się nie poddać jedzeniu.To byłby już upadek na dno.

I jeszcze jedno co mnie zdziwiło to to, że podczas głodówki wcale nie zwolnił mi metabolizm normalnie chodziłam 2-3 razy dziennie do toalety mimo że już nie miałam czym xd bo piłam tylko wodę, herbatę i kawę czasami...
Jedyne co mi teraz przeszkadza to mój *wzdęty brzuch* .... nienawidzę go!
Ychhh....

A tak poza tym, mam zamiar stanąć na wage ale jeszcze nie teraz, nie jestem gotowa psychicznie... planuję 7 dnia diety ABC.
Jednak codziennie mierze swoje udo. Ogółem miałam 53cm... a teraz 45 także uwarzam że zmiana jest całkiem spora Zobaczymy jak będzie po tej ABC

A co u Was moje kochane Motylki?
Jak dzionek?
  • awatar Perfekcja 22: Fajny blog + zaczynam obserwować za[raszam do mnie;)
  • awatar sonnyAnn: przedwczoraj nic nie zjadłam, niby chciałam, ale nie zjadłam.. wzięłam ciastka i wydłubywałam z nich czekoladę chyba godzinę. tak je zostawiłam rozdłubane. chore..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*1 dzień diety ABC*
Rano patrzyłam na to z przerażeniem....
Z jednej strony jak mam wepchnąć 500kcal a z drugiej... wiem że zawsze po głodówkach jak zaczynam jeść to na maxa co kończy się napadami...
Rano zaczęłam odczuwać głód co mnie zdziwiło bo przez całą głodówkę go nie odczuwałam... do 14 zjadłam już sporo i z przerażeniem patrzyłam na bilans i wzdęty brzuch.... potem jednak przestałam byc głodna i sie opanowałam
A oto mój dzisiejszy bilans:
* 5x jabłko 250kcal
* 100g kapusty pekińskiej 10kcal
* 4 łyż. jogurtu naturalnego 30kcal
*290/500* zatem zaliczone!

Jednak dalej obawiam się najbliższych kilku dni...
Wiem że muszę wyjść z tej głodówki z głową i się nie poddać jedzeniu.To byłby już upadek na dno.

I jeszcze jedno co mnie zdziwiło to to, że podczas głodówki wcale nie zwolnił mi metabolizm normalnie chodziłam 2-3 razy dziennie do toalety mimo że już nie miałam czym xd bo piłam tylko wodę, herbatę i kawę czasami...
Jedyne co mi teraz przeszkadza to mój *wzdęty brzuch* .... nienawidzę go!
Ychhh....

A tak poza tym, mam zamiar stanąć na wage ale jeszcze nie teraz, nie jestem gotowa psychicznie... planuję 7 dnia diety ABC.
Jednak codziennie mierze swoje udo. Ogółem miałam 53cm... a teraz 45 także uwarzam że zmiana jest całkiem spora Zobaczymy jak będzie po tej ABC

A co u Was moje kochane Motylki?
Jak dzionek?
  • awatar iwannafly.: ładny bilans, powodzenia dalej :) i no to spora zmiana cm w tym udzie :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
* 4 i ostatni dzień głodówki*
Nie było ciężko, sama sobie sie dziwię że po tylu zawalonych dniach, miesiącach, powoli powracam do dawnej siebie z przed roku

*Od jutra dieta ABC*
choć ana to styl życia ale muszę mieć coś zaplanowane, czarno na białym.
Mając rozpisaną dietę będzie mi łatwiej przyzwyczaić sie do małej ilości jedzenia bez napadów.
*uwielbiam to zdjęcie <3 *


A jak u Was Motylki?
Jak w szkole?
Miłego wieczorka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Kolejny dzień głodówki*
Dzisiaj trochę ciężej ale trzeba pokutować.
Od wtorku zaczynam tą ABC, zobaczymy co z tego wyniknie.
Z ćwiczeniami gorzej niż wczoraj ale to też dlatego że p=przez cały dzień nie miałam siły i miałam mroczki przed oczami. Teraz czuję się lepiej więc może coś jeszcze zrobię?

*workout*
-400 brzuszków
-135 przysiadów
-1:40 deski
-2x30 na boczki

*Mama nic nie zauważa*
Czy ma do pracy czy ma wolne, nie widzi że nic nie jem xd jak ma wolne to śpi...szacun dla niej że potrafi tyle spać...
Wmówiłam jej że razem z A. (przyjaciółką która u mnie mieszka) zdrowo się odżywiam.
Ona tak, ja nie.
Jednak na A. mogę polegać, ona mnie rozumie nawet wtedy kiedy wychodzę kiedy je bo nie mogę znieść tego widoku, kiedy siedzę 1h nad talerzem i ryczę, kiedy skaczę po jedzeniu i wyrzucam do śmietnika lub kiedy wymiotuję po napadach.
W dodatku mnie wspiera i nie powtarza mi żebym w końcu wzięła się w garść...tylko mocno przytula i mówi że będzie dobrze. Kocham ją nad życie <3


*Koniec ferii*
jutro do szkoły... z jednej strony mam ochotę siąść i płakać, nie chcę oglądać tych ludzi...ale z drugiej strony może uda mi się przestać myśleć tylko o jedzeniu?
Przez te 2 tygodnie stało się to moją obsesją...jedzenie, ćwiczenia, jedzenie, ćwiczenia, spalić kalorie... męczące.

Macie jakieś sposoby na przetrwanie w szkole?

Trzymajcie się cieplutko Motylki
 

 
*Wróciłam*
wczoraj głodówka i kilka ćwiczeń:
-Mel B ABS
-Mel B pośladki
-300 brzuszków
-110 przysiadów
-1:30 plank challenge
-2x30 na boczki

Oczywiście podczas wyjazdu notorycznie zawalałam i to pod koniec dnia....ale wzięłam się w garść!
Dzisiaj też głodówka i jakieś ćwiczenia.

A co u Was?

PS. co sądzicie o tej diecie? stosowałyście ją?
 

 
Dzisiaj wyjeżdzam na 5 dni...
3 dzień głodówki.
Teraz mam plan, nie mogę zawalić!

Zawsze podczas głodówek mam sny że zawaliłam, że się obżarłam...budzę się wystraszona i zastanawiam się czy rzeczywiście tak było...potem z ulgą stwierdzam że to byl tylko głupi sen...
Ulga.

Co do tego planu... max 200kcal, jeżeli przekroczę limit-senes, ile by nie było, czy 10 czy 100 sense pójdzie w ruch, kara musi być.
Jak wróce to Wam napiszę jak poszło, mam nadzieję że wy też nie zawalicie!
Trzymajcie się cieplutko! <3
  • awatar Gość: Moje drogie mi udało się schudnąć 50 kilogramów. Nagrałam dla WAS filmik jako inspirację oraz motywację do walki ze zbędnymi kilogramami :) zdrowa dieta + ćwiczenia dają efekty http://www.youtube.com/watch?v=Vs7aT1AYxPs jeżeli chcesz uwierz w siebie i dasz radę. Pozdrawiam Kamila
  • awatar Warrior for Myself: Miłego wyjazdu :* znam te sny... Ja czasem ogarniam sie dopiero w drodze do łazienki ze jednak to tylko sen :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*wczoraj głodówka*
dzisiaj też.
Planuję ją 4 dni później przez 7 dni max 300kcal.
Ćwiczeń jak na razie brak i nie wiem czy będą, ostatnio straciłam do nich motywację...
Jutro wyjeżdżam więc nie bedzie mnie przez tydzień.
Mam nadzieję że chociaż nie zawalę jak to zwykle bywa...
*26 miało być ważenie*
ale nie będzie, boje się...hahah
Zważę się jak wrócę

A co u Ws Motylki?
Mam nadzieję że nie zawalacie!
I w porównaniu do mnie nie leniuchujecie tak jak ja z ćwiczeniami...

Miłego weekendu!
 

 
*Głód*
Jest naszym wrogiem ale i motywacją. Z czasem głód sprawia nam przyjemność, świadomość że chudniemy sprawia nam nieziemską radość...ale czasami doprowadza nas do obłędu...
Rzucamy się na jedzenie, jemy wszystko co mamy pod ręką...następnie się przeczyszczamy...
Moją metodą jest wymiotowanie... Choć bardzo tego nie lubię i źle się potem czuję nie dopuszczam myśli aby "to" siedziało w moim żołądku...

*Chciałabym wymyślić sposób aby oprzeć się jedzeniu*
Są metody, jednak wiadomo, każda z nas jest inna i na jedną to działa a na drugą nie.
*Czy mam jakieś metody?*
Mam, jednak nie zawsze one działają, czasami jestem już w takim amoku że myślę *tylko o jedzeniu* i nic nie potrafi oderwać moich myśli..
Oto kilka przykładów:
- *Thinspiracje* oglądanie ich, przypomina mi o co walczę i zastanawiam się, czy na pewno tego chcę.
- *Oglądanie filmów* szczególnie tych inspirujących, odwraca moją uwagę.
- *Spacer* zimne powietrze stawia mnie na nogi
- *Ćwiczenia* motywują mnie, aby dalej walczyc.
- *sprzątanie, czynności domowe* zrobię coś pożytecznego i przy okazji oderwę uwagę od jedzenia.

Jeżeli naprawdę nie jestem w stanie już wytrzymać, zaczynam od owoców, z nadzieją że mi przejdzie, czasem się udaje a czasem nie.
Po obżarstwie..wiadomo, kibelek i senes...
A później wyrzuty i płacz przez całą noc...

Wcześniej potrafiłam wymiotować 3-4 razy dziennie praktycznie codziennie, na szczęście zkończyłam z tym i robię to rzadziej. Nie ukrywam jednak, że wolałbym wcale...

A Wy kochane? Jakie macie sposoby?

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Dzisiaj nic*
bo po co mam jeść, po co mam robić z siebie śmietnik? I...po jaka cholerę mam znowu wymiotować?
To życie mnie męczy, ostatnie dni to jakaś totalna porażka... płaczę, jestem przygnębiona i nie mam na nic ochoty... Bo przecież to wszystko jest takie bezsensowne...

Leciałyście kiedyś samolotem? Widziałyście widok z okna? Wiecie jak wyglądamy z tak wielkiej wysokości? Jak mrowisko, które jednym ruchem można zabić. Więc po jaką cholerę staramy się wykształcenie, pracę, piękną figure? Skoro my znikniemy. Nie będzie nas, a resztę tak naprawdę będzi gówno obchodziło co osiągneliśmy i kim byliśmy...
Te myśli mnie rujnują.
To mnie *przeraża*
Chciałabym byc normalna.
Nie przejmować się to co wkładam do buzi, ilę waże każdego dnia, ile zjadłam kalorii...
Być mimo wszystko pozytywnie nastawiona do życia, do ludzi...
I wiecie co? Szczerze zazdroszczę Chodakowskiej... nie ciała, nie pracy ale tej pogody ducha, nastawienia do świata, zawzięcia i wytrwałości...uśmiechu każdego dnia...
A co ja mam? Nie uśmiech każdego dnia a łzy.
Nie pogodę ducha a pogardę do siebie. Nie zawzięcie a slabość i upadek każdego dnia coraz niżej.
*To co własnie mam*
Zatem kto chciałby życi w taki sposób?
Nikt.

Więc nie życzcie mi wytrwałości, osiągnięcia celu i szczęścia. Wiecie czego mi życzcie?
Odwagi. Odwagi aby w końcu to zrobić. Aby zniknać z tego świata i dać ludziom ulgę że w końcu mnie nie ma.
Mam nadzieję że kiedyś nadejdzie właśnie ten dzień, kiedy postanowię raz na zawsze ze soba skończyć.
Ja już nawet nie marzę o normalnym życiu, prędzej bym się doczekała zmartwychwstania Michaela Jacksona niż to, że kiedyś będę normalna.

Wybaczcie za ten długi wpis.
Dobranoc.
I niech ta noc będzie wiecznością...
  • awatar Warrior for Myself: Przeraża mnie Twoje rozmyślanie nad życiem... Życzę Ci odwagi ale DO życia a nie do skończęnia życia... Tak na prawdę każdy z nas jest na swój sposób gówno warty ale fajnie jest umierać ze świadomością że coś sie osiągnęło... Ja na przykład chce umierać ze świadomością ze jestem chuda, wtedy poczuje sie na swój sposób spełniona :p teraz może i masz jakieś tam upadki ale może niedługo będzie lepiej? Może to tylko kwestia czasu, tego rownież Ci życzę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jestem beznadzejnym przypadkiem człowieka...
Od dzisiaj głodówka, jak najdłużej się da...
Zyczcie mi powodzenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Dzisiaj będzie do 200kcal*
i 30 min ćwiczeń.
Piszę teraz bo później nie będę miała czasu a chcę jak najczęściej tutaj coś dodawać.

*trochę motywacji do ćwiczeń*




Kochane! bez ćwiczeń tak szybko nie schudniemy!
Dla mnie to już rytuał, nie wyobrażam sobie dnia bez nich, czuję sie szczęśliwsza i mam motywację do dalszej walki. Skupiłam się tylko na 3 partiach mojego ciała:
-brzuchu
-nóg
-pośladkach
Dlatego też robię ćwiczenia z Mel B i Tiffany.
Chciałam też zacząć ćwiczyć z Blogilates ale jakoś do mnie nie przemawia...
A Wy Motylki co ćwiczycie?
Co najbardziej lubicie?

Miłego dnia! <3
 

 
Wczorajszy dzień chcę wymazać z pamięci, był fatalny...psychicznie wczoraj już siadłam...
Ale nie chcę tego rozpamiętywać

*Dzisiaj było lepiej*
Psychicznie też, lepszy humor i motywacja do dalszej walki, bo przecież nie mogę się poddać!
Choć bywa ciężko zawsze trzeba walczyć, wiem to staje się coraz trudniejsze...Ale co nam da poddanie się? Te Motylki które siedzą w tym dłużej wiedzą o co mi chodzi. Tutaj nie da się tak po prostu upaść i zapomnieć o tym mając wszystko w dupie i wrócić do "normalnego" życia.
Bo ona da o sobie znać i nasze pragnienia też.

*Jeżeli taka ciota jak ja, potrafiła dojść już raz do celu to WY też możecie*
Zaufajcie mi, warto. Bo tej satysfakcji nie zastąpi nic innego.

*workout*
-Tiffany brzuch
-Tiffany brzuch
-Tiffany brzuch
-Mel B pośladki
-Mel B pośladki
-Mel B ABS
-ABS workout

Jak zobaczyłam ile mam dzisiaj ćwiczeń to się załamałam i stwierdziłam że nie dam rady ale...
"Ty tłusta suko, rusz tą dupę i do ćwiczeń!!! Spójrz na siebie, wyglądasz gorzej niż szafa trzydrzwiowa, słoń i świnia razem w trzy wzięte. Do ćwiczeń dziwko!!!"
Zatem jak można było się jej sprzeciwić? Wzięłam się do roboty.
*co do bilansu...nic* Nie tknęłam dzisiaj jedzenia. Piłam tylko herbatę i wodę.

Mmmm...żeby każdy dzień tak wyglądał...
Ale nie ma co marzyć, trzeba się brać do roboty Motylki, spinać dupcie i do przodu!
Powodzenia <3
PS. Znacie jakieś fajne strony z thinspo? Byłabym wdzięczna

  • awatar Warrior for Myself: Dodajesz mi siły i to cholernie! Jesteś cudowna <3 dziękuje za komentarz i na ten wpis!! Na pewno sie nie poddam a Ty na pewno dasz radę :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zaczęły się ferie, w końcu.Potrzebuję tego...
Nie wiem co się dzieje ze mną, jestem zmęczona, zmęczona tym wszystkim i nie potrafię znaleźć sposobu aby w końcu być szczęśliwą...
Spadanie wagi to jak pochód żółwia...długi i monotonny..
*Ciągle powracam do czasów kiedy tak bardzo schudłam i ważyłam 35kg...*
Te myśli bardzo mi utrudniaja moją dzisiejszą walkę, jest mi trudno, czuję się zmęczona...
Wahania wagi nie sprzyjają, mam dość, ale wiem, że nie mogę odpuścić bo to jest właśnie takie błędne koło, te myśli powrócą, ona cięgle będzie we mnie i wrzeszczeć tym swoim piskliwym ale decydującym głosem jaka jestem gruba i że powinnam schudnąć...Te głosy *nigdy nie ustaną*
Dlatego walczę dalej! I Wy też Motylki nie możecie się poddawać!
Trzymam za Was kciuki!

  • awatar Gość: Witajcie kochane mi udało się schudnąć 50 kilogramów :) zachęcam do obejrzenia motywującego filmiku http://www.youtube.com/watch?v=Vs7aT1AYxPs pozdraiwam
  • awatar Warrior for Myself: Ja za Ciebie też trzymam kciuki, musi sie udać!! A z tymi głosami to prawda... To niestety juz nigdy nie minie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*dzisiaj 150 kcal*
i macie moje grube parówy...-,-
jak na nie patrze to płakać mi się chce...


*waga dzisiaj 43,1kg*
Echh kiedy ja to zrzuce...
chyba nigdy...
forever fat
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*wczoraj 136kcal*
plus 40min treningu.
Dzisiaj gorzej, ok 200kcal, czuję się przepelniona i i zaraz senes pójdzie w ruch...
Nie potrafię chodzić z takim wzdętym brzuchem.... a wymiotować już nie chcę,obiecałam sobie że przez *dwa tygodnie* nie będę.
Obiecałam też sobie że przez dwa tygodnie nie ruszę słodyczy i będę codziennie ćwiczyć. Dzisiaj zjebałam akcję a raczej mój laptop bo dopiero teraz mam neta... i wcześniej udało mi się zrobić tylko *Mel B pośladki i ABS workout*
Chuj, jutro nadrobię i zrobię dodatkowo te dwa ćwiczenia!

Za prośbą *Mustbeskinny* miałam wstawić zdjęcie swoich parów... Dzisiaj zrobiłam zdjęcie aczkolwiek nie zgrałam na kompa...(idiotka) jutro na 100% wstawię i będziecie mogły się pocieszać że nie macie najgorzej...
Wczoraj i dzisiaj się nie ważyłam, zrobię to jutro i Wam napiszę.

Za 10 dni jadę na ferie do innego miasta... boję się, tam zawsze odbija mi palma i wpierdalam jak głupia... -,- TYM razem zrobię wszystko (!) aby tak nie było!

Mam nadzieję że u Was wszystko w porządku i chudniecie moje kochane Motylki <3
Miłej nocki
 

 
*Nie mam apetytu*
od wczoraj jakoś w ogóle nie chce mi się jeść. Nie wiem co mi się stało ale niech to trwa wiecznie...
*Wczoraj max 150kcal, dzisiaj nic*
Jutra się boję bo moge mieć napad głodu przez to że nie jedłam dużo...

*W szkole wykurwiście..*
Wczoraj i dzisiaj nie byłam...
Dzisiaj zadzwonił do mnie wychowawca i mówi mi że mam nieklasyfikację z PPRZ...a pani nawet łaskawie nie poinformowała...jutro mam pisac test z całego półrocza...
Powodzenia...hahaha

*Jestem z siebie dumna*
Dzisiaj pierwszy raz od baaardzo dawna bez pomocy żadnych tabletek i innych specyfików nie tknęłam jedzenia!
Oby tak dalej!

*A Wam jak idzie Motylki?*

Ćwiczenia:
-Mel B pośladki
-Mel B pośladki
-Tiffany brzuch
-ABS workout

Trzymajcie sie!

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*Dzisiaj o dziwo w lepszym humorze...*
Chociaż rano nie było za wesoło i była ostra kłótnia ale jest już dobrze
Zaczęłam wracać do Mii...wczoraj, dzisiaj plus senes...nie potrafię znieść myśli że w moim żołądku jest jakieś jedzenie...
Dzisiaj jakieś 200-300 kcal...
Ogólnie to postanowiłam sobie że nie będę przekraczać 500kcal, każdy ma gorsze dni...doły a ja niestety nie jestem wyjątkiem
Nie chcę wymiotować ale to jest ode mnie silniejsze... nie wiem jak sobie z tym poradzić...

*Z ćwiczeń
to jak na razie tylko
-ABS workout
-Mel B pośladki
-Tiffany brzuch

Trzymajcie się kochane i nie poddajcie się!
Miłego wieczorka <3

  • awatar Dead Poetess.: Wiem co czujesz, sama przez to przechodziłam. Mimo, że to oklepana gadka - uwierz w siebie, powiedz sobie stanowcze nie, jak zaczniesz myśleć choćby o napadzie ucisz te myśli, zajmij się czymś. Mi to pomogło i mia już mi nie grozi, a było ze mną nieciekawie. Trzymam za Ciebie mocno kciuki!
  • awatar jestbeznadziejnie: Chciałabym Ci pomóc z tym, żeby nie wymiotować, ale nie mam pojęcia jak...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
zisiaj jak na razie 50kcal* później pewnie jeszcze coś dojedzie...
Ćwiczeń brak ale też będą...
Później bd *edit*

Ostatnio mam jakieś gorsze dni, nic mi się nie chce i czasami marzy mi się nawet żyć normalnie... (wtf?!) Ale jak wczoraj obejrzałam w rozmowach w toku te anorektyczki to wiedziałam że muszę walczyć dalej, że nie mogę być taką spasioną świnią bez samokontroli..
Silna wola...Kurwa! musisz mieć silną wolę! Uda Ci się!
I Wam też Motylki <3

  • awatar TinaLove: Cześć jestem tu nowa , chce być motylkiem ! Mam silną wole wiem że dam rade! ty sobie dobrze radzisz oby tak dalej powodzenia nie chce być tłustą świnia!
  • awatar iamRika: O anorektyczkach w "rozmowach w toku?" Wydaje mi się, że dosyć często te tematy tam dają...
  • awatar PannaIntryga: Byle do przodu! Dobrze Ci idzie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*Dzisiaj nic*
całą noc nie spałam i jestem padnięta... a jak jestem śpiąca to nawet nie myślę o jedzeniu...
Zastanawiam się dlaczego wszyscy nie mamy takich samych genów... To jest nie fair że dziewczyny chude jak patyki moga wperdalać ile chcą i nie tyją ani grama... Jedne muszą się cholernie namęczyć żeby tak wyglądać, głodzić sie, ćwiczyc a inne mają na to wyjebane...

Nie wiem ile jeszcze wytrzymam sama ze sobą...nienawidzę siebie! Nienawidzę swojego charakteru i to jak idealnie potrafię wszystko spieprzyć. Popadam z jednej skrajności w drugą...
Gdyby nie osobą na której mi cholernie zależy i którą kocham już dawno by mnie tu nie było...
Czasami marze o tym aby położyc się już na te tory... zniknąć, nie istnieć, nie ranić nikogo...
Ale to jest chyba zbyt łatwe, zbyt trudne?
Sama nie wiem...
Od roku głodzę się wpadam w stany załamania i depresji, jadę na tabletkach szczęścia a specjaliści nie potrafią mi pomóc...Może sama nie chcę sobie pomóc? To jest idiotyczne...
Każda z Nas ma ten sam cel, ale co zrobicie wtedy kiedy już go osiągnecie? Dalej będziecie się głodzić czy zaczniecie żyć normalnie?
*Bo jeżeli jesteście z aną* to nie odejdziecie od niej tak szybko, ona was nie zostawi. Będzie was nekać każdego dnia i każdej nocy wyniszczając was od środka aż doprowadzi was do progu śmierci.

*Może właśnie dlatego zdecydowałam się zaprzyjźnić z aną?* Chyba nie jestem na tyle odważna żeby od razu się zabić więc może wole to dłuższą drogę,chyba tak...

*ćwiczenia*
Mel B pośladki
100 brzuszków
50 przysiadów

Trzymajcie się Motylki

  • awatar Gość: moze dlatego ze spodziewasz sie efektow po mel b i takim slabym wyniku rusz tylek! najlepiej narzekac. Chuda dziewczyna ktora wpierdala ale dzwiczy 3 h dziennie !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ostatnio mam ochotę wciągnąć sobie kreskę i mieć na wszystko wyjebane...
Przez *24h nie jesz, masz ochote cały czas gdzieś chodzić* spalając przy tym kalorie i w dodatku później nie włącza ci się gastro...
Kusząca myśl ale nie mam na razie sary...całą przejebałam na fajki, sudafed i alko...
Wspaniałomyślna jestem nie ma co..
Myślę sobie że chyba znów powrócę do *wymiotów*
Po każdym posiłku pozbędę się tego świństwa aż całkowicie się nauczę odmawiać i wpierdalać...
Uczę się już tego przez rok i jakoś słabo mi to wychodzi...

*Powinnam już spać* ale jebie mnie to że za parę godzin musze wstać do szkoły... jebie mnie wszystko... Dla mnie liczy się tylko *ana*

Dobranoc Motylki <3
 

 
*Dzisiejszy bilans*
-trochę owsianki 100kcal
-gorący kubek 50kcal
-3 cukierki Lind... ???

*Ćwiczenia*
-Mel B pośladki
-10 minutos ejercicios de cintura

Jutro będzie lepiej!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Witajcie*
Nazywam sie Sabina, mam 17 lat i tak jak w opisie dązę do rozmiaru zero.
Parę miesięcy temu ważyłam 35kg przy wzroście 153 jednak przez wakacje szybko przytyłam przez własną głupotę i doszłam do wagi 49kg... sięgnęłam dna ale postanowiłam się podnieść!
Na dzień dzisiejszy ważę *44,3kg* i nie zamierzam się poddać!
Jeżeli ktoś przeczyta te wypociny to będzie mi miło a jeżeli nie, to jakoś przeżyję..
A teraz spinamy dupki i do roboty!
*thin*
  • awatar I Can Be Fit: @shazzam: bo do tego dążę...chyba boję sie zrobić to szybko i wolę się męczyc powolną smiercią
  • awatar shazzam: ej, czemu chcesz umrzeć?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›